Michael Newton po polsku

mała, domowa strona o życiu między wcieleniami

Regresja do przeszłych wcieleń

Regresja do przeszłych wcieleń to praca w hipnozie, podczas której człowiek opisuje przeżycia odbierane jako poprzednie życia. Klient leży spokojnie, terapeuta pomaga mu się wyciszyć, a potem prowadzi go pytaniami wstecz, aż do obrazów, które klient odbiera jako inne, dawne życie. Ktoś widzi siebie jako rolnika sprzed wieków, ktoś inny jako dziecko w obcym kraju. Za każdym razem to sam klient opowiada, co się przed nim pojawia.

Zaznaczę od razu: to nie jest wyświetlanie filmu z przeszłości ani nic pewnego. To spokojna rozmowa, w której człowiek przez cały czas jest świadomy i sam relacjonuje to, co widzi w wyobraźni albo pamięci. Terapeuta nie podpowiada, co klient ma zobaczyć. W każdej chwili można przerwać.

Pomysł nie jest nowy. Ludzie od dawna wierzyli w ponowne narodziny, a w XX wieku regresja hipnotyczna weszła do gabinetów terapeutów i stała się dość znana. Rozgłos dały jej książki, między innymi praca Briana Weissa Many Lives, Many Masters z 1988 roku. Dziś takie sesje prowadzi wielu terapeutów na świecie, a wokół tematu narosło sporo opowieści - zarówno poruszających, jak i przesadzonych. Warto pamiętać, że popularność to jeszcze nie to samo co dowód.

~ • ~ • ~

A jak się to ma do metody Newtona?

Regresja do przeszłych wcieleń to zwykle wcześniejszy krok niż to, czym zajmował się Michael Newton. W jego podejściu cofnięcie się do poprzedniego życia bywa etapem po drodze, a nie celem samym w sobie. Newton prowadził klientów dalej: do stanu, który opisywali jako etap "pomiędzy" jednym a drugim życiem.

Innymi słowy, klasyczna regresja pyta "kim byłem wcześniej", a metoda Newtona idzie o krok dalej i pyta "co się działo w przerwie między wcieleniami". Dlatego oba tematy są pokrewne, ale nie identyczne. Jeśli chcą Państwo poznać samą metodę krok po kroku, opisałem ją na stronie o metodzie. A o tym, co ludzie opowiadają o tym etapie "pomiędzy", piszę na stronie świat dusz.

Uczciwie o wątpliwościach

Chcę o tym napisać spokojnie i bez wykręcania się. Nie ma naukowego dowodu na to, że obrazy z regresji to prawdziwe wspomnienia z dawnych wcieleń. To ważne zdanie i nie chcę go osładzać. Dla jednych taka sesja jest pracą z podświadomością i wyobraźnią, dla innych czymś więcej. Jedno i drugie da się szanować, byle bez udawania, że sprawa jest rozstrzygnięta.

Jest też coś, o czym trzeba wiedzieć: pamięć bywa zawodna, a w stanie rozluźnienia człowiek jest bardziej podatny na sugestię. Nawet delikatne pytanie potrafi podsunąć obraz, który potem odbieramy jako "wspomnienie". Dlatego badacze pamięci ostrzegają przed tak zwanymi fałszywymi wspomnieniami. Nie znaczy to, że każdy, kto przeżył regresję, coś sobie wmówił. Znaczy tylko tyle, że do tego, co się pojawia, warto podchodzić z ciekawością, ale bez brania wszystkiego za pewnik.

Krótko i wprost: to subiektywne przeżycia, a nie diagnoza, dowód ani leczenie. Regresja nie zastępuje wizyty u lekarza ani psychoterapii. Jeśli ktoś zmaga się z trudnym problemem zdrowotnym, w pierwszej kolejności warto iść do specjalisty.

Nie chcę z tego robić nauki straszenia ani wyśmiewać ludzi, dla których taka sesja była czymś ważnym. Sam z ciekawością czytam te relacje. Chodzi mi tylko o to, żeby trzymać się prawdy: to piękne, poruszające opowieści, które jednym pomagają, a mimo to pozostają osobistym przeżyciem, a nie udowodnionym faktem.

Jeśli któreś słowo z tej strony jest niejasne, wyjaśniam pojęcia prościej w słowniczku. A na najczęstsze pytania - czy to bezpieczne, czy każdy da się zahipnotyzować, czy to zgodne z religią - odpowiadam na stronie z pytaniami i odpowiedziami.

Ostatnia aktualizacja: 7 lipca 2026.

Na górę strony